Na Cormaku E560 przecierałem drewno opałowe na materiał, który może jeszcze zostać wykorzystany w kolejnych projektach. Film pokazuje nie tylko gotowe deski i kantówki, ale też czas, obsługę maszyny, odpady oraz czynności wykonywane po samym cięciu.
Najpierw dokończenie przecierania
Do przetarcia zostało dwanaście kawałków drewna. Zanim uruchomiłem maszynę, musiałem wyczyścić zapchany układ odprowadzania trocin. Dostęp do niego okazał się niewygodny, a mokra trocina łatwo zatrzymywała się w środku. Film pokazuje też drobne problemy eksploatacyjne: mało czytelną podziałkę, blokowanie przesuwu podczas przymrozku i potrzebę nasmarowania mechanizmu.
Nie każdy kawałek dawał ten sam materiał. Z części powstały deski z oflisami, z innych grubsze belki albo klocki przeznaczone do późniejszego przetarcia. Jeden pień okazał się zaatakowany przez robaki i nie został wykorzystany. Przy korowaniu nadal trzeba było obserwować drewno, bo dopiero po odsłonięciu powierzchni można było lepiej ocenić jego stan.
Cięcie to dopiero część pracy
Po zakończeniu przecierania deski trzeba było okorować, posortować, przełożyć i przygotować do suszenia. Materiał o tej samej grubości łatwiej równo ułożyć. Oflisy można usunąć po wyschnięciu albo przeznaczyć je na węższe elementy, na przykład kontrłaty. Trociny i pozostałe odpady także wymagały uporządkowania; część trocin wykorzystałem w ogrodzie.
Przy ocenie sensu własnego traka nie wystarczy porównać ceny surowego drewna z ceną gotowej deski. Trzeba doliczyć przygotowanie kłód, samo przecieranie, czyszczenie maszyny, korowanie, układanie, suszenie i dalszą obróbkę. Znaczenie ma również to, czy powstały materiał rzeczywiście wykorzystam, czy będzie tylko długo zajmował miejsce.
Kiedy własny trak ma dla mnie wartość
W mojej sytuacji zaletą jest możliwość odzyskania materiału z drewna, które wcześniej miało zostać opałem, oraz przygotowania nietypowych przekrojów pod własne realizacje. Jednocześnie film pokazuje ograniczenia maszyny i ilość pracy poza samym cięciem. Dlatego nie wyciągam z tego jednej uniwersalnej odpowiedzi dla każdego. Opłacalność zależy od dostępu do drewna, czasu, miejsca na suszenie i planu wykorzystania desek.
Znaczenie ma również powtarzalność pracy. Każde zapchanie odbioru trocin albo trudny dostęp do regulacji wydłuża cały proces, choć nie widać tego w gotowym stosie desek. Część takich problemów da się ograniczyć po przeróbkach maszyny i zdobyciu doświadczenia, ale przy pierwszych partiach trzeba je uczciwie uwzględnić. Właśnie dlatego film pokazuje obsługę i sprzątanie, a nie tylko moment przejazdu piły przez kłodę.
Podane w filmie szacunki odnosiły się do materiału i warunków z chwili nagrania. Ceny oraz rachunek czasu zmieniają się, dlatego traktuję je jako element mojego podsumowania, a nie aktualny cennik.
